Czas oczekiwania na decyzję kredytową uległ w ostatnim okresie wyraźnemu wydłużeniu, co bezpośrednio wpływa na poziom bezpieczeństwa i tempo realizacji transakcji na rynku nieruchomości. Jeszcze niedawno standardowy proces decyzyjny trwał około 2-3 tygodni, a w niektórych bankach – gdy kupujący dysponował aktualnym operatem szacunkowym nieruchomości – możliwe było uzyskanie decyzji nawet w ciągu jednego, dwóch dni. Obecnie w wielu instytucjach finansowych czas ten wydłużył się do kilku tygodni, a w skrajnych przypadkach – nawet do 6–8 tygodni na etapie wstępnej analizy.
Zgodnie z ustawą o kredycie hipotecznym, bank ma 21 dni kalendarzowych na wydanie decyzji od momentu otrzymania kompletnego wniosku. W praktyce proces ten jest bardziej złożony. W wielu instytucjach funkcjonuje etap tzw. wstępnej analizy, realizowany przed formalną rejestracją wniosku, który może trwać od kilku do nawet 8 tygodni. W efekcie całkowity czas procedowania ulega istotnemu wydłużeniu, co nie zawsze jest transparentne dla wnioskujących o kredyt, a ma kluczowe znaczenie przy planowaniu zakupu nieruchomości.
– Dla klienta, który kupuje nieruchomość na rynku wtórnym i wpłacił zadatek, oznacza to istotny wzrost ryzyka. Na tym rynku sprzedający rzadko wykazują się cierpliwością i elastycznością czasową, ponieważ często sami są zaangażowani w kolejne przedsięwzięcia inwestycyjne. Przekroczenie terminów określonych w umowie przedwstępnej może skutkować odstąpieniem od umowy i utratą zadatku – zauważa Paweł Rudzik, Menadżer Produktu Credipass.
Sytuacja wygląda nieco inaczej na rynku pierwotnym, gdzie ustawowa ochrona opłaty rezerwacyjnej daje kupującym większy komfort i bezpieczeństwo. Niemniej również tutaj „pułapka czasowa” jest realna. Jeśli proces kredytowy trwa zbyt długo, deweloper może odmówić przedłużenia rezerwacji lokalu na dotychczasowych warunkach. W konsekwencji realne staje się ryzyko utraty wybranej nieruchomości na rzecz innego nabywcy.
W obecnych warunkach rynkowych odpowiednie przygotowanie do procesu kredytowego – w tym wcześniejsza analiza zdolności kredytowej i świadomy wybór właściwej instytucji finansowej – stają się kluczowe.
– Obecnie rola eksperta finansowego wykracza poza prostą optymalizację kosztową. Nie sprowadza się wyłącznie do znalezienia ofert z najniższym oprocentowaniem, lecz obejmuje przede wszystkim zarządzanie ryzykiem transakcyjnym klienta. Wiemy, które banki są przewidywalne i dotrzymują terminów, a które de facto „zamrażają” wnioski. Standardem jest równoległe procedowanie wniosków w trzech instytucjach jednocześnie. Na przykład: w jednej – oferującej najkorzystniejsze warunki cenowe, drugiej – z przewidywalnym procesem i trzeciej – z najszybszą ścieżką decyzyjną. W sytuacji presji czasowej, kredyt uruchamiany jest tam, gdzie decyzja jest najszybsza, by zabezpieczyć transakcję i zadatek. Po finalizacji zakupu, kiedy terminy już „nie gonią”, klient może zrefinansować kredyt na korzystniejszych warunkach – komentuje Paweł Rudzik z Credipass.