Podział majątku po rozwodzie często wiąże się z koniecznością uporządkowania również spraw związanych z kredytem hipotecznym.
W większości przypadków jeden z byłych małżonków przejmuje nieruchomość oraz zobowiązanie kredytowe. Ta sprawa wyglądała jednak zupełnie inaczej.
Mój klient był właścicielem mieszkania, ale… nie był stroną umowy kredytowej. Dodatkowo kredyt został zaciągnięty we frankach szwajcarskich, co jeszcze bardziej skomplikowało całą procedurę.
Najważniejsze fakty
- Cel klienta: przejęcie kredytu hipotecznego po rozwodzie
- Rodzaj kredytu: hipoteczny w CHF
- Główne wyzwanie: klient był właścicielem nieruchomości, ale nie kredytobiorcą
- Dodatkowe utrudnienie: wzrost kursu franka podczas procesu refinansowania
- Efekt: skuteczne refinansowanie kredytu i przejęcie finansowania przez klienta
Czego dotyczyła sprawa?
Klient zgłosił się do mnie po rozwodzie. Na pierwszy rzut oka sprawa wydawała się dość typowa – należało uporządkować kwestie związane z kredytem hipotecznym i odłączyć od niego byłego współmałżonka.
Dopiero analiza dokumentów pokazała, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
Nieruchomość została kupiona jeszcze przed zawarciem małżeństwa przez byłego współmałżonka klienta, który sam zaciągnął kredyt hipoteczny.
Po ślubie własność nieruchomości została rozszerzona na drugiego małżonka, a po rozwodzie – w wyniku podziału majątku – klient stał się jedynym właścicielem mieszkania.
Problem polegał na tym, że mimo posiadania pełnego prawa własności nigdy nie był stroną umowy kredytowej.
To właśnie ten nietypowy stan prawny powodował największe trudności.
Dlaczego banki odmawiały?
Większość banków nie chciała podjąć się refinansowania takiej transakcji.
Standardowe procedury zakładają bowiem, że osoba przejmująca kredyt jest już kredytobiorcą lub współkredytobiorcą. W tej sprawie było inaczej.
Klient posiadał nieruchomość, ale formalnie nie odpowiadał za kredyt, który nadal obciążał byłego współmałżonka.
Dodatkowym wyzwaniem był fakt, że zobowiązanie było kredytem walutowym we frankach szwajcarskich.
Podczas prowadzenia sprawy proces wydłużył się z przyczyn proceduralnych. Wniosek był przekazywany pomiędzy analitykami, pojawiały się kolejne wymagania formalne, a w międzyczasie kurs franka szwajcarskiego wzrósł.
To oznaczało konieczność ponownego przeliczenia całej transakcji.
Jak rozwiązaliśmy tę sytuację?
Kluczowe było znalezienie banku, który był gotowy indywidualnie podejść do sprawy i dopuścić odstępstwo od standardowych procedur. Przed złożeniem wniosku konieczne było jednak kompleksowe przygotowanie dokumentacji.
Potwierdziliśmy, że wszystkie zobowiązania wynikające z podziału majątku zostały prawidłowo rozliczone oraz że klient nie przejął odpowiedzialności za inne kredyty związane z byłym małżonkiem.
Wymagało to uzyskania odpowiednich zaświadczeń z banków, w których wcześniej występowały wspólne zobowiązania.
W trakcie procesu pojawiło się jeszcze jedno wyzwanie.
Ze względu na wzrost kursu franka szwajcarskiego klient musiał dokonać dodatkowej nadpłaty kredytu przed uruchomieniem refinansowania. Dopiero wtedy możliwe było przeprowadzenie całej operacji zgodnie z wymaganiami banku.
Efekt końcowy
Pomimo wielu przeszkód udało się skutecznie przeprowadzić refinansowanie kredytu hipotecznego.
Klient przejął finansowanie nieruchomości, której był już właścicielem, a cały proces zakończył się uporządkowaniem sytuacji prawnej i kredytowej po rozwodzie.
Sprawa, która początkowo wydawała się niemożliwa do zrealizowania, zakończyła się pozytywną decyzją dzięki odpowiedniemu przygotowaniu dokumentacji oraz wyborowi banku, który był gotowy indywidualnie ocenić sytuację klienta.
Co pokazuje ta historia?
Nie każda sprawa związana z rozwodem i kredytem hipotecznym przebiega według standardowego scenariusza.
W przypadku nietypowych stanów prawnych, kredytów walutowych czy indywidualnych ustaleń wynikających z podziału majątku kluczowe znaczenie ma nie tylko zdolność kredytowa klienta, ale również znajomość procedur obowiązujących w poszczególnych bankach.
Ta historia pokazuje, że nawet jeśli większość instytucji odmawia podjęcia się finansowania, nie zawsze oznacza to brak rozwiązania. Czasami o sukcesie decyduje doświadczenie eksperta, właściwe przygotowanie dokumentacji i znalezienie banku, który potrafi spojrzeć na sprawę indywidualnie, a nie wyłącznie przez pryzmat standardowych procedur.
