Rynek wyprzedza RPP: koszt pieniądza rośnie szybciej niż oficjalne stopy procentowe

Poradnik finansowy

Współautor artykułu

Ekspert finansowy Paweł Rudzik

Paweł Rudzik

Menadżer produktu

Współautor artykułu

Artur Grodzicki

Artur Grodzicki

Manager sprzedaży regionu Centrum

Udostępnij ten artykuł:

Facebook
LinkedIn
WhatsApp
Email

Nadchodzące posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (8-9 kwietnia br.) najprawdopodobniej przyniesie przejście do strategii „wait and see”. Choć jeszcze niedawno obserwowaliśmy kontynuację cyklu łagodzenia polityki – w tym marcową obniżkę stóp o 25 pb., do poziomu 3,75% – aktualne uwarunkowania geopolityczne i makroekonomiczne skłaniają do jego zatrzymania.

Koniec „inflacyjnego miodowego miesiąca”?

Początek roku wskazywał na stabilizację inflacji w pobliżu celu NBP (2,1% w styczniu, 2,2% w lutym), jednak marcowy odczyt na poziomie 3,0% może sygnalizować koniec okresu „dezinflacyjnego komfortu”. Kluczowym czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie, która przekłada się na wzrost cen surowców energetycznych. Szacuje się, że szok podażowy może podbić inflację o 0,3-1,0 pkt proc. Warto jednak zauważyć, że wpływ ten ma charakter głównie kosztowy i zewnętrzny, a jego transmisja do krajowej gospodarki pozostaje ograniczona i rozłożona w czasie.

Scenariusz bazowy: stabilizacja stóp procentowych

W obecnych warunkach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na kwiecień jest utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Rada może chcieć zyskać czas na ocenę trwałości szoków podażowych oraz ich wpływu na oczekiwania inflacyjne. Jednocześnie zmiana retoryki – z wyraźnie gołębiej na bardziej neutralną – wydaje się już faktem. Rynek coraz mniej wierzy w kontynuację cyklu obniżek w krótkim terminie.

Co to oznacza dla kredytobiorców? Paradoks rosnących kosztów

Najważniejszą informacją dla osób posiadających kredyty lub planujących zakup nieruchomości jest fakt, że rynek finansowy przestał czekać na oficjalne decyzje RPP. Choć stopy banku centralnego mogą pozostać zamrożone, koszt finansowania w rzeczywistości już idzie w górę.

Kredyty o zmiennym oprocentowaniu (WIBOR, FRA)

Stawki rynku międzybankowego oraz kontrakty terminowe FRA wskazują na wzrost oczekiwań co do przyszłych stóp procentowych. Obecne poziomy FRA (termin 3×6: 3,96%, 6×9: 4,13%, 9×12: 4,27%) wskazują, że rynek spodziewa się wyższych stawek WIBOR w horyzoncie 6–12 miesięcy. Oznacza to, że nawet przy stabilnych stopach NBP, koszt obsługi kredytów o zmiennym oprocentowaniu może rosnąć – poprzez mechanizm oczekiwań rynkowych.

Kredyty o stałym oprocentowaniu (IRS)

Analogiczny trend widoczny jest na rynku IRS (Interest Rate Swap), który stanowi podstawę wyceny kredytów o stałej stopie procentowej. Wzrost stawek swapowych przekłada się bezpośrednio na droższe oferty kredytów hipotecznych o okresowo stałym oprocentowaniu. W praktyce oznacza to „zamykanie się okna” na relatywnie tani kredyt, które było dostępne jeszcze w 2025 roku.

Stabilizacja z nutą niepewności

Choć formalnie polityka pieniężna może pozostać bez zmian, warunki finansowe w gospodarce już ulegają zaostrzeniu. Rynek – poprzez wzrost stawek FRA i IRS – de facto „wykonuje ruch” za bank centralny. Jeśli napięcia geopolityczne utrzymają się, a inflacja pozostanie powyżej celu, scenariusz powrotu do obniżek stóp procentowych w najbliższych kwartałach staje się coraz mniej prawdopodobny.

Implikacje dla gospodarstw domowych

Dla kredytobiorców i osób planujących zakup nieruchomości oznacza to konieczność uwzględnienia mniej korzystnych warunków finansowania:

  • potencjalnego wzrostu rat kredytów zmiennoprocentowych,
  • dalszego wzrostu kosztu kredytów o stałej stopie,
  • ograniczenia dostępności „tanich” ofert finansowania.


W efekcie obecne poziomy rynkowych stóp procentowych mogą okazać się jednymi z najniższych w średnim horyzoncie.

Dziękujemy

Formularz został wysłany